Znów Messi wygrywa mecz Barcelonie

Mecz z Cordobą, podobnie jak pozostałe spotkania Pucharu Króla, nie były w tym sezonie transmitowane przez polską telewizję i uwierzcie mi, jeśli nie oglądaliście go nawet w internecie, niczego nie straciliście. W sumie to, że nie będzie ono obfitowało w wiele emocji, było przewidzenia, jednak zawsze drzemie gdzieś myśl, że „może jednak za chwilę będzie fajniej”. No, dziś raczej nie było.

Zagłębiając się w ten mecz możemy przypomnieć sobie parę ciekawych akcji gospodarzy, którzy bardzo dobrze je rozpoczęli. Dopiero chwilę później powoli tracili ten błysk, by za chwilę znowu go odzyskać, ale robili sobie co raz dłuższe przerwy. Jedną z nich, już po dziesięciu minutach wykorzystał Leo Messi, wraz z Thiago i Pedro ogłupiając obrońców z Andaluzji.

Po 87. bramce najlepszego strzelcy 2012 roku sytuacja na murawie ponownie się uspokoiła, lecz tym razem na krótko, gdyż zmotywowani bramką Argentyńczyka zawodnicy Cordoby postanowili się szybko odegrać. Inna sprawa, że poszło im to  zbyt szybko i jedną z niewielu dobrych akcji miejscowych zakończył gwizdek sędziego liniowego. Przynajmniej próbowali.

Zarówno do końca pierwszej połowy, jak i przez większość drugiej, gra na El Nuevo Arcangel wyglądała w większości tak samo: sto podań Barcy, przechwyt Cordoby, sprint pod pole karne Pinto, rzut rożny, przechwyt Barcy, sto podań Barcy, akcja Barcy, przechwyt Cordoby i tak dalej, i tak dalej. Dopiero w 67. minucie, co mogło wreszcie przebudzić widzów ze snu, strzał na bramkę gospodarzy oddał Leo Messi, lecz Saizar nie dawał się zaskoczyć. Dla Messiego jednak nie ma rzeczy niemożliwych, tak więc krótką chwilę później bramkarz Cordoby nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Szkoda tylko, że nie mogliśmy obejrzeć niczego więcej, co byłoby interesujące, nie licząc chyba tylko zmian zawodników.

W wyniku tych monotonnych -90 minut mamy dwubramkowe zwycięstwo, którym mimo wszystko nie pogardzimy. Nie ma też sensu przyczepiać się do takiej a nie innej postawy graczy Cordoby, gdyż widać było, że robili, co mogli, a powiedzmy sobie szczerze: z Barceloną mogli stosunkowo niewiele, zwłaszcza, jeśli Messi dalej pragnie śrubować swój rekord. Przed nami jeszcze jedno spotkanie z drugoligową drużyną zielono-białych , miejmy nadzieję, że tym razem troszkę mniej jednostronne. Dziś natomiast nie ma zbyt wiele do opowiadania.