„Zubi dimissio”, “Mathieu, Balon de Oro”, czyli transferowy strzał w kolano

1000x410_MATTHIEU_v02.v1406111242

Wydać 20 milionów euro na pierwszy od 4 lat transfer obrońcy za 30-letniego, palącego papierosy i mającego na swoim koncie całe 2 występy w narodowej reprezentacji przeciętnego defensora  #epic.

Nie milkną echa ogłoszonego 23 lipca transferu francuskiego obrońcy Jeremy Mathieu z Valencii do Barcelony, który moim zdaniem jest ekonomiczną porażką włodarzy Dumy Katalonii i symbolem nieudolności Zubiego i spółki. Osobiście śledząc wtorkową relację katalońskiego Sportu z wyjazdu Valencii na zgrupowanie do Peru, która brzmiała mniej więcej następująco- Mathieu wsiada do samolotu/ Mathieu nie wsiada / Jednak wsiada / Wysiada?- miałem nadzieję, że Francuz jednak poleci ze swoimi kolegami do Ameryki Południowej i skończy się mało śmieszna dla cules saga z jego udziałem. Kiedy około południa okazało się, że Mathieu pożegnał się z kolegami i wysiadł z samolotu w Madrycie, wszystko stało się jasne. Strzeliliśmy sobie transferowego samobója. Katalońscy specjaliści od transferów z niezwykle utalentowanym w tej materii Zubizarretą na czele pozwolili ubić Valencii kapitalny interes. Nietoperze pozbyły się wiekowego obrońcy, z dużym kontraktem, za którego rok temu nikt nie chciał dać nawet połowę tej ceny, a jeśli dodać do tego fakt, że za podobne kwoty Valencię opuszczali tacy piłkarze, jak Juan Mata, czy David Silva, to zaprawdę: chapeau bas dla Pana Lillo i jego współpracowników. Działacze Los Ches wiedząc, że Barcelona jest na „defensywnym musiku” postawili twarde warunki: „20 milionów euro i kropka”. Zubi: „ale może chociaż 15?”. VCF: „20 i kropka”. Zubi: „Ok.” – ot, bordowo-granatowy mistrz negocjacji, dzięki któremu Mathieu dołączył do szacownego, acz wąskiego grona piłkarzy po 30-stce, za których zapłacono grube pieniądze, obok takich sław jak choćby Eto’o, Ibrahimovic, czy Batistuta. Nie od dziś wiadomo było, że Barcelona potrzebuje obrońcy jak tlenu, i rynek windował ceny, ale mimo wszystko, kiedy czytam że podstawowy obrońca reprezentacji Argentyny (Wicemistrzów Świata), młodszy i wydaje mi się bardziej utalentowany Ezequiel Garay odszedł do Zenitu za całe 15 milionów euro, kiedy czytam że Manchester United lada chwila sprowadzi najlepszego stopera Mundialu, lidera drużyny Mistrzów Świata – Matsa Hummelsa i kwota jego transferu zamknie się w przedziale 25-28 milionów euro (a może nawet mniej!), kiedy wiadomo, że PSG chcąc pozyskać Di Marię musi pozbyć się młodego, perspektywicznego Brazylijskiego defensora Marquniosa, którego moim zdaniem finalnie można byłoby pozyskać za ok. 25-30 milionów euro, to nóż mi się w kieszeni otwiera.

W całej tej sytuacji największa ofiara jest… sam Mathieu. Francuz spełnia swoje marzenia, właśnie chwycił Pana Boga za nogi i nie jego winą jest, że klub walczący o zwycięstwo we wszystkich rozgrywkach, w których uczestniczy, płaci za niego 20 milinów euro, choć z pewnością on sam wie, że jest to kwota mocno przesadzona. Mathieu nie można odmówić świetnych warunków fizycznych i końskiego zdrowia, ale bezpardonowy przecinak, to jednak trochę za mało na Barcelonę. Obudzony w środku nocy, po piątkowej dyskotece byłbym w stanie wymienić przynajmniej dziesięciu lepszych obrońców La Liga od Mathieu. Francuza widziałbym w klubach pokroju Villarreal, Sociedad, czy Sevilli (przy całym szacunku do wymienionych), ale bądźmy poważni – nie w Barcelonie! Ktoś może mnie przekonywać, że doświadczony, że wszechstronny, że potrafi strzelać gole Realowi, że się przyda. Ktoś może przekonywać mnie, że nie należy skreślać Mathieu na starcie, kiedy jeszcze nie dostał szansy pokazania się i za parę miesięcy będę powyższe słowa odszczekiwał. Czepiam się, bo co? Bo jest rudy?! Nie moi drodzy…  za długo żyję na tym świecie, zbyt wiele meczów La Liga, także z udziałem Francuza widziałem, żeby wierzyć, że będzie to faktyczne wzmocnienie potrzebującej od wielu lat rewolucji defensywy Barcelony.

Sorry señor Mathieu… to się nie uda.