Zubizarreta dimissió!

Czara goryczy została przelana. W ostatnich dniach madryckie i katalońskie dzienniki sportowe podały informację, w moim odczuciu, szokującą. Dyrektor sportowy FC Barcelony, Andoni Zubizarreta, zadecydował o sprowadzeniu w letnim oknie transferowym Thomasa Vermaelen, mimo iż klubowy sztab medyczny był przeciwny takiemu rozwiązaniu, ponieważ jak wykazały dokładne badania, Belg nie był, nie jest i przypuszczam, że przez długi okres dalej nie będzie zdolny do gry. To już nie jest samowolka, to działanie na szkodę Barcy. Jeżeli te informacje nie zostały wyssane z palca, a fakt, że Vermaelen od dnia transferu nie zagrał w pierwszej drużynie ani sekundy, to wszystko sprawia, że decyzja w stosunku do Zubiego powinna być jednoznaczna i kategoryczna – dymisja z skutkiem natychmiastowym.

W każdej normalnej instytucji, jeżeli pracownik popełnia błąd za błędem i nie widać oznak poprawy, to pracodawca takiego pracownika musi zwolnić. Tak jest w teorii. W Barcelonie Zubizarreta może podejmować decyzje, które rzutują na klub i jego przyszłość i nie ponosić żadnych konsekwencji w związku z tymi decyzjami. Paradoksalnie zakaz transferowy wchodzący w życie 1 stycznia 2015 r. jest dla Azulgrany zbawienny, ponieważ oznacza to, że Zubizarreta ponownie nie odwali podobnego bubla przynajmniej przez najbliższy rok. Obawiam się jednak, że będzie trzeba poczekać do nowych wyborów, które odbędą się w 2016 r. i może wtedy nowy prezydent Blaugrany zrobi to co powinno się zrobić już w poprzednim sezonie – podziękować Zubiemu za współpracę i zrezygnować z jego usług, które ośmieszają Barcelonę na całym futbolowym świecie.

Sprawa pierwsza to oczywiście transfery w defensywie. Rozumiem, że decydujący głos w tej sprawie ma trener, ale nie chce mi się wierzyć, że Luis Enrique nie został poinformowany o zagrożeniu jakie niósł ze sobą transfer Vermaelena, który został przecież kontuzjowany jeszcze podczas brazylijskiego mundialu, więc jakim cudem Belg przeszedł badania kontrolne przed sygnowaniem kontraktu, pojęcia nie mam. Jeżeli decydujący głos w sprawie transferu byłego już gracza Arsenalu miał Zubizarreta, to z coraz większą niepewnością patrzę na strukturę organizacyjną Barcelony.

Przykład kolejny to pozycja prawego obrońcy w Barcelonie. Alves, Montoya i Douglas to trzej nominalni prawi obrońcy Dumy Katalonii. Dani jest zawodnikiem pierwszego wyboru, ale w 2015 r. kończy się jego kontrakt , dodatkowo Alves ma już na karku 31 lat. Martin Montoya nie gra, nikt nie wie dlaczego, ale wychowanek u Lucho zagrał tylko w jednym (sic!) meczu Barcelony w tym sezonie. Jest jeszcze tajemniczy transfer Douglasa, który zagrał 72 min. z Malagą i tyle. Trzech prawych obrońców, a w meczu z Ajaxem na tej pozycji zagrał nominalny lewy obrońca Adriano. Tercet prawych defensorów, plus zawieszenie transferowe, to musi się odbić na przyszłości klubu. Jeżeli w oknie zimowym odejdzie Montoya, później Alves, a Douglas z oczywistych względów nie gwarantuje nawet przyzwoitego poziomu w obronie, to Barcelona zostaje z niczym. I lwia wina przypada w tej kwestii Zubizarrecie.

Kwestia następna to linia pomocy, która w tym sezonie pokazuje swoje najgorsze oblicze. Trzy bramki i dwie asysty wszystkich pomocników Azulgrany w sezonie 2014/15 po ponad dwóch miesiącach gry. Obraz nędzy i rozpaczy. Za cenę Vermaelena i Douglasa Barcelona mogła sprowadzić Toniego Kroosa. Zamiast tego do klubu przybył Ivan Rakitić, który, co tu dużo mówić, zawodzi, ale też chyba nikt się nie spodziewał, że Chorwat, który zagrał dwa dobre sezony w Sevilli zostanie godnym następcą Fabregasa. Aby nie być gołosłownym – statystyki Cesca, Toniego oraz Ivana z ostatnich trzech sezonów oraz tego już trwającego:

Pamiętając, że Kroos to typowy środkowy pomocnik (architekt, organizator gry), natomiast Cescowi i Ivanowi bliżej do pozycji ofensywnego pomocnika. Jak widać statystyki są zbliżone, ale pamiętajmy, że Chorwat grał w lidze, Lidze Europy i sporadycznie w Pucharze Króla, słowem statystyka statystyce nierówna.

Barcelona potrzebowała nowego kreatora gry, a dostała Rakiticia oraz Rafinhię, którzy takimi architektami gry nigdy nie byli i nie będą. Pytanie, gdzie w tym czasie był Zubizarreta? Jak można było ominąć taką okazję – Toni Kroos, mistrz świata i Niemiec, za śmieszne 25 mln.

Reasumując, mówi się, że w ostatnim oknie transferowym Barcelona w końcu przeprowadziła mądre i przemyślane zakupu. Jak pokazuje bierzący sezon, tak nie jest. Z nowych zawodników nie zawodzi Mathieu, Bravo i Ter Stegen. Douglas, Rafinhia, Suarez, Rakitić szukają formy i oby znaleźli ją szybko, gdyż ostatnie mecze Barcelony nie napawają optymizmem. Będę się upierał, że nie sztuką było pozyskanie Suareza czy Neymara za ponad 150 mln euro; o sile drużyny stanowią jej najsłabsi zawodnicy, a tych w Dumie Katalonii jest teraz sporo. Nadzieja w tym, że kiedy już Zubizarreta odejdzie, to może poprawi się cała polityka transferowa Barcelony. Popatrzy na Real Madryt – Jorge Valdano był ostatnim dyrektorem sportowym Królewskich, a teraz w ogóle nie ma tego stanowiska w Madrycie – transferami zarządza trener w porozumieniu z kilkoma kluczowymi osobami w zarządzie Los Blancos. Może to jakiś pomysł, zamiast tworzyć trzystopniową strukturę: trener – dyrektor sportowy – zarząd wystarczy tylko pierwszy i trzeci element. Z Zubim jest źle, więc optymistycznie można założyć, że bez niego nie będzie gorzej. Transfer Vermaelena pokazał, że pewna granica została przekroczona i nie może to nie zostać zauważone.